• Strona domowa
  • Ukraiński biznes logistyczny nie tylko odbudowuje zniszczenia, ale przebudowuje cały system działania
Logistyka w czasie wojny
08:30, dzisiaj
Wiarygodne źródło

Ukraiński biznes logistyczny nie tylko odbudowuje zniszczenia, ale przebudowuje cały system działania

Logistyka w czasie wojny
Ukraiński biznes logistyczny nie tylko odbudowuje zniszczenia, ale przebudowuje cały system działania

Rosyjskie ataki na ukraińskie miasta coraz częściej uderzają nie tylko w budynki mieszkalne i infrastrukturę, ale także w firmy, magazyny, stacje paliw i obiekty logistyczne. W ostatnich dniach wśród zaatakowanych miejsc znalazły się również obiekty Nowej Poczty, ukraińskiej firmy logistycznej, która w Polsce działa pod marką Nova Post.

To nie jest wyłącznie historia o zniszczonych sortowniach i odszkodowaniach za paczki. To także przykład, jak ukraiński biznes uczy się działać podczas wojny: rozprasza ryzyko, skraca czas przechowywania przesyłek, automatyzuje procesy i stawia bezpieczeństwo pracowników na równi z ciągłością dostaw.

Po ostatnim ataku na sortownię w Krzywym Rogu współwłaściciel Nowej Poczty Wołodymyr Poperesznyuk opisał, jak firma analizuje każdy taki przypadek. Szczegóły przedstawił w swoim wpisie na Facebooku.

Według jego relacji po każdym uderzeniu zespół sprawdza, co się stało, co można było zrobić lepiej i które elementy systemu trzeba zmienić. Firma odbudowuje uszkodzone obiekty, rekompensuje klientom utracone przesyłki i mienie, ale najważniejsze jest to, że po kolejnych atakach zmienia organizację pracy.

Rozproszenie zamiast koncentracji

Pierwszym elementem tej strategii jest rozproszenie. W praktyce oznacza to, że firma nie chce koncentrować zbyt wielu procesów, zapasów i przesyłek w jednym miejscu. Jeśli jeden punkt zostaje zamknięty lub uszkodzony, sieć musi mieć możliwość szybkiego przejęcia jego funkcji przez inne lokalizacje.

Według Poperesznyuka Nowa Poczta zwiększa liczbę miejsc obsługi i otwiera nowe punkty, aby zmniejszać skutki pojedynczych uderzeń. Taka logika jest dobrze znana w zarządzaniu kryzysowym: im mniej zależy od jednego magazynu, terminala lub trasy, tym łatwiej utrzymać działanie całego systemu.

To lekcja nie tylko dla dużych firm logistycznych. Podobną zasadę mogą stosować mniejsze biznesy: nie trzymać całego towaru w jednym magazynie, mieć alternatywnych dostawców, rezerwowe kontakty, kopie dokumentów i plan awaryjny na wypadek przerwy w pracy głównego punktu.

Mniej magazynowania, szybszy przepływ

Drugim elementem jest szybkość. Nowa Poczta opisuje przejście w stronę modelu just-in-time, czyli pracy z możliwie krótkim czasem przechowywania towarów. Mówiąc prościej: im krócej paczka leży w terminalu, tym mniejsze ryzyko, że zostanie zniszczona podczas ataku.

W czasie pokoju taka metoda kojarzy się głównie z efektywnością i oszczędzaniem kosztów. W czasie wojny zyskuje dodatkowe znaczenie: zmniejsza liczbę przesyłek znajdujących się jednocześnie w jednym miejscu i ogranicza potencjalną skalę strat.

Dla wielu firm oznacza to zmianę myślenia o zapasach. Duży magazyn może wyglądać bezpiecznie z punktu widzenia sprzedaży, ale w warunkach ostrzałów staje się również punktem koncentracji ryzyka. Czasem bezpieczniejsze jest częstsze dostarczanie mniejszych partii niż trzymanie dużej ilości towaru w jednym miejscu.

Automatyzacja jako element bezpieczeństwa

Trzeci element to bezpieczeństwo ludzi. W relacji Poperesznyuka automatyzacja i optymalizacja procesów nie są tylko sposobem na szybszą obsługę. Mają też ograniczać czas, który pracownicy spędzają w miejscach potencjalnie zagrożonych atakiem.

Firma rozwija procedury bezpieczeństwa, buduje schrony i organizuje pracę tak, aby dostawy mogły być kontynuowane bez narażania ludzi ponad konieczność. Po ostatnich atakach ukraińskie media informowały, że pracownicy jednego z zaatakowanych obiektów przebywali w schronie, dzięki czemu nie ucierpieli.

To ważna zmiana w sposobie mówienia o efektywności. Automatyzacja zwykle kojarzy się z redukcją kosztów i przyspieszeniem pracy. W ukraińskich warunkach wojennych oznacza również mniej ludzi w hali, mniej czasu przy sortowaniu, szybsze przenoszenie procesów i większą szansę na uniknięcie ofiar.

Co to oznacza dla firm w Polsce

Dla czytelników w Polsce temat ma praktyczny wymiar także dlatego, że ta sama grupa działa tu pod marką Nova Post i obsługuje przesyłki między Polską, Ukrainą i innymi krajami Europy. Aktualne informacje o usługach, oddziałach i dostawach można sprawdzić na oficjalnej stronie Nova Post w Polsce.

Ukraińskie doświadczenie pokazuje jednak coś szerszego. Każda firma, która zależy od dostaw, magazynu, jednego biura, jednej osoby technicznej albo jednego systemu informatycznego, powinna wiedzieć, gdzie ma największą koncentrację ryzyka.

  • czy cały towar nie znajduje się w jednym miejscu;
  • czy istnieje alternatywny sposób odbioru i wysyłki zamówień;
  • czy pracownicy wiedzą, co robić w sytuacji alarmowej;
  • czy dokumenty, baza klientów i dane są zabezpieczone kopią;
  • czy firma może działać przez kilka dni w trybie awaryjnym.

Wojna w Ukrainie pokazała, że odporność biznesu nie polega tylko na odbudowie po zniszczeniach. Polega na takim projektowaniu systemu, aby pojedynczy atak, awaria albo zamknięcie punktu nie zatrzymały całej działalności.

W przypadku Nowej Poczty rozwój, efektywność i bezpieczeństwo pracowników zostały połączone w jedną strategię: zachować ludzi i nie zatrzymać dostaw. To wniosek, który wykracza poza logistykę i może być użyteczny dla wielu przedsiębiorców, także tych działających z Polski lub obsługujących klientów po obu stronach granicy.

Jeśli zauważysz błąd, zaznacz odpowiedni tekst i naciśnij Ctrl + Enter, aby zgłosić to redaktorowi
#Nowa Poczta #Nova Post #logistyka w Ukrainie #biznes podczas wojny #dostawy z Ukrainy #ukraiński biznes #bezpieczeństwo pracowników
0,0
Oceń jako pierwszy
Авторизуйтесь, щоб оцінити
Авторизуйтесь, щоб оцінити

Komentarz

Ogłoszenia