• Strona domowa
  • Rodzice i kluby pytają o dłuższy sezon Icemanii. Są bariery techniczne, koncepcja modernizacji i przykłady z innych miast.
Icemania czeka do października. Co blokuje dłuższy sezon?
10:30, 5 września
Wiarygodne źródło

Rodzice i kluby pytają o dłuższy sezon Icemanii. Są bariery techniczne, koncepcja modernizacji i przykłady z innych miast.

Icemania czeka do października. Co blokuje dłuższy sezon?
Rodzice i kluby pytają o dłuższy sezon Icemanii. Są bariery techniczne, koncepcja modernizacji i przykłady z innych miast.

Sezon 2025/2026 na lubelskim lodowisku Icemania zakończył się, a oficjalny komunikat MOSiR zapowiada powrót na lód dopiero w październiku 2026 roku. Dla mieszkańca, który chodzi na rekreacyjne ślizgawki, oznacza to po prostu kilka miesięcy bez lodowiska. Dla dzieci trenujących łyżwiarstwo figurowe i hokej konsekwencje są znacznie poważniejsze: przerwany cykl treningowy albo konieczność szukania lodu poza Lublinem. Aktualny komunikat MOSiR dotyczący Icemanii potwierdza, że obiekt ma ponownie działać od października.

Temat wydłużenia sezonu Icemanii nie pojawił się w ostatnich tygodniach. Od lat podnosi go lubelskie środowisko hokejowe, a jednym z najbardziej aktywnych uczestników tej dyskusji jest LHT Lublin. Klub wielokrotnie zwracał uwagę, że krótki sezon miejscowego lodowiska utrudnia regularne szkolenie zawodników. Gdy w Lublinie nie ma lodu, dzieci i młodzież chcące kontynuować treningi muszą korzystać z obiektów w innych miastach.

Tego lata temat ponownie stał się głośny, ale już nie tylko za sprawą hokeja. Potrzebę dłuższego dostępu do tafli zaczęły mocniej podnosić również lubelskie kluby łyżwiarstwa figurowego, w tym UKŁF Salchow Lublin i MKŁ Libella Lublin. Pokazuje to, że nie jest to problem jednego klubu ani jednej dyscypliny, lecz całego środowiska sportów lodowych w mieście.

W praktyce kilkumiesięczna przerwa w funkcjonowaniu Icemanii oznacza dla zawodników konieczność organizowania treningów poza Lublinem, dodatkowe koszty i czas poświęcony na dojazdy, a także trudniejsze przygotowanie do sezonu startowego. Jednocześnie ich rówieśnicy z części innych polskich ośrodków mogą wrócić na lód już w sierpniu lub trenować także podczas wakacji.

Dlatego dyskusja nie sprowadza się już do hasła „całoroczne lodowisko”. Znacznie ważniejsze jest pytanie, czy Lublin może zapewnić zawodnikom bardziej regularny dostęp do własnej infrastruktury i wydłużyć sezon Icemanii przynajmniej o kilka miesięcy.

Problem dotyczy całego środowiska sportów lodowych

Hokej przez lata był najbardziej widocznym przykładem skutków krótkiego sezonu Icemanii, ale w podobnej sytuacji znajdują się zawodniczki i zawodnicy łyżwiarstwa figurowego. Ta dyscyplina również wymaga regularnej pracy na lodzie, szczególnie przy przygotowaniu programów, elementów technicznych i startów w zawodach.

Lubelscy zawodnicy rywalizują w zawodach ogólnopolskich z dziećmi i młodzieżą z ośrodków, w których sezon rozpoczyna się wcześniej albo dostęp do lodu jest możliwy również latem. Jeżeli w Lublinie przez kilka miesięcy nie ma tafli, miejscowe kluby muszą szukać zastępczych form treningu albo organizować wyjazdy. To właśnie ten problem coraz wyraźniej podnoszą zarówno środowiska hokejowe, jak i kluby łyżwiarstwa figurowego.

Rodzice: trening oznacza wyjazd z miasta

Pod materiałami dotyczącymi Icemanii pojawiło się wiele komentarzy rodziców dzieci uprawiających sporty lodowe. Powtarzają się trzy problemy: konieczność wyjazdów do innych miast, koszty oraz czas. Rodzice opisują podróże na treningi m.in. do ośrodków, które uruchamiają lód podczas wakacji.

Jeden z rodziców policzył, że od początku wakacji przejechał 4080 kilometrów, aby jego dziecko mogło trenować na lodzie. To indywidualny przykład, a nie statystyka wszystkich rodzin, ale dobrze pokazuje praktyczny wymiar problemu. Przy regularnych treningach oznacza to paliwo, wiele godzin w samochodzie, konieczność dostosowania pracy rodziców i dodatkowe zmęczenie młodych zawodników.

Inni rodzice opisują podobną sytuację bez podawania kilometrów: zamiast trenować w swoim mieście, dzieci jeżdżą po Polsce w poszukiwaniu dostępnej tafli. W tej perspektywie pytanie o sezon Icemanii przestaje być dyskusją o dodatkowej miejskiej rozrywce. Dotyczy infrastruktury potrzebnej do regularnego szkolenia sportowego.

„Chodź na Łyżwy” i lubelski problem z kalendarzem

Dobrym przykładem jest ogólnopolski program „Chodź na Łyżwy”, realizowany przez Polski Związek Łyżwiarstwa Figurowego. W 2026 roku jest to zadanie finansowane ze środków Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej w ramach programu Sport Wszystkich Dzieci. PZŁF podaje, że wartość zadania wynosi 1,09 mln zł, z czego 1 mln zł stanowi dofinansowanie. Program ma służyć nauce podstaw jazdy, zwiększeniu liczby dzieci regularnie uprawiających łyżwiarstwo oraz kierowaniu najbardziej uzdolnionych uczestników do dalszego szkolenia.

Program realizowany jest w 15 miastach i wśród nich oficjalnie wymieniany jest również Lublin. Po wakacyjnej przerwie pierwsze wrześniowe wydarzenia odbywają się jednak w innych ośrodkach. 5 września bezpłatne dni otwarte z zajęciami na lodzie organizowane są m.in. w Zgierzu i Łodzi.

W komunikatach dotyczących kolejnych cykli programu przy Lublinie pojawiają się dwa kluby: AS Lublin oraz UKŁF Salchow Lublin. Lubelskie kluby znalazły się jednak w późniejszym cyklu. Organizator nie potwierdził oficjalnie, że przyczyną jest brak lodu na Icemanii we wrześniu, dlatego takiego związku nie można przedstawiać jako ustalonego faktu. Termin późniejszego cyklu z udziałem lubelskich klubów zbiega się z zapowiadanym przez MOSiR październikowym otwarciem Icemanii.

To pokazuje jeszcze jeden wymiar problemu. Dostępność tafli wpływa nie tylko na treningi zawodników, którzy już są w klubach, ale może również ograniczać terminy realizacji programów skierowanych do nowych uczestników.

Jak wygląda to w innych miastach?

Nie jest prawdą, że wszystkie duże polskie lodowiska działają przez 12 miesięcy. W Polsce funkcjonuje kilka różnych modeli. Są obiekty rzeczywiście całoroczne, są lodowiska uruchamiane dla sportowców już w sierpniu, a są także takie, które podczas wakacji organizują tylko wybrane ślizgawki. To właśnie porównanie tych modeli jest bardziej użyteczne niż proste hasło, że „wszędzie jest lód przez cały rok”.

  • Bydgoszcz, Torbyd: obiekt funkcjonuje przez cały rok. Jeszcze kilka lat temu zamykano go od maja do końca sierpnia, ale operator przeszedł na model całoroczny.
  • Poznań, Chwiałka: w 2026 roku publiczne ślizgawki odbywały się w lipcu i przez cały sierpień w wybranych terminach. Działała również wypożyczalnia oraz punkt ostrzenia łyżew.
  • Łódź, Bombonierka: po wakacyjnej przerwie już 7 sierpnia uruchomiono system chłodzenia i rozpoczęto przygotowywanie nowej tafli.
  • Warszawa, COS Torwar: sezon dla klubów i związków sportowych rozpoczął się 24 sierpnia.
  • Toruń, Tor-Tor: 29 sierpnia miasto zorganizowało bezpłatne Disco on Ice dla dzieci i młodzieży.

Różnica polega więc nie tylko na tym, czy obiekt jest oficjalnie „całoroczny”. Z punktu widzenia zawodnika równie ważne jest to, czy może wrócić na lokalny lód 1 sierpnia, 24 sierpnia, 1 września czy dopiero w październiku.

Bydgoszcz pokazuje, że model można zmienić

Najciekawszym przykładem dla Lublina jest bydgoski Torbyd. Z protokołu posiedzenia jednej z komisji Rady Miasta Bydgoszczy wynika, że wcześniej lodowisko było zamykane od maja do końca sierpnia. Operator zdecydował jednak, aby utrzymywać lód przez cały rok.

Przedstawiciel operatora tłumaczył radnym, że rozwiązanie zaczęło się ekonomicznie bronić. Pierwszy rok całorocznego funkcjonowania zakończył się niewielkim wynikiem ujemnym, a na kolejny rok prognozowano już wynik dodatni. Co ważne, według przedstawionych radnym informacji Torbyd finansuje swoją działalność samodzielnie i miasto nie dopłaca bezpośrednio do jego bieżącego funkcjonowania.

Argument ekonomiczny był interesujący również z innego powodu. Zamknięcie lodowiska na kilka miesięcy nie eliminuje wszystkich kosztów. Nadal pozostają pracownicy, infrastruktura, utrzymanie budynku i część kosztów stałych. W Bydgoszczy uznano więc, że bardziej opłacalne może być utrzymywanie tafli i poszukiwanie dodatkowych przychodów z treningów, zgrupowań, obozów, zawodów i ślizgawek.

Nie oznacza to, że identyczny model automatycznie sprawdzi się w Lublinie. Torbyd jest innym, nowszym obiektem, zaprojektowanym z bardziej efektywną instalacją technologiczną. Bydgoszcz dodatkowo pracuje nad dalszym obniżeniem kosztów energii, m.in. przez instalację fotowoltaiczną i magazyn energii.

Dlaczego Icemania nie może po prostu zrobić tego samego?

W przypadku Icemanii istnieje realny problem techniczny. W dokumentach miejskich i podczas prac komisji sportu wskazywano, że obecne agregaty są zbyt słabe, aby utrzymać taflę do maja lub połowy czerwca. W późniejszych odpowiedziach miasta pojawiła się również informacja, że obecny system zachowuje pełną efektywność przy temperaturze zewnętrznej do około 12 stopni Celsjusza.

To oznacza, że nie wystarczy podjąć administracyjnej decyzji: „w tym roku nie wyłączamy lodu”. Przy obecnej instalacji oznaczałoby to problemy z utrzymaniem odpowiednich parametrów tafli oraz bardzo wysokie zużycie energii.

Problem techniczny jest znany miastu i MOSiR od kilku lat. Dlatego przygotowywana koncepcja modernizacji nie ograniczała się do wymiany jednego agregatu chłodniczego. Zakres obejmował również wentylację, termomodernizację budynku, instalację fotowoltaiczną, modernizację oświetlenia, system odzysku energii oraz część wyposażenia technologicznego lodowiska.

Koncepcja modernizacji już istnieje

Według wcześniejszej oficjalnej odpowiedzi miasta analizowany projekt modernizacji Icemanii miał wartość około 9,324 mln zł netto. Około 5,229 mln zł przypadało na część sportową i technologiczną, natomiast około 4,095 mln zł na termomodernizację, instalacje energetyczne i poprawę efektywności obiektu.

To ważna informacja, ponieważ pokazuje, że dyskusja dawno wyszła poza etap „czy coś da się zrobić”. Znany był orientacyjny zakres prac, znany był ich koszt i podjęto próbę pozyskania zewnętrznego finansowania. Odpowiedź miasta dotycząca planowanej modernizacji i finansowania Icemanii opisuje wcześniejszą konstrukcję projektu.

MOSiR planował wykorzystać dwa źródła. Część sportowo-technologiczna została zgłoszona do ministerialnego Programu budowy lodowisk, natomiast energetyczna część modernizacji miała być finansowana poprzez preferencyjną pożyczkę. Nie udało się jednak zabezpieczyć finansowania drugiej części, dlatego nie udało się domknąć finansowania całego projektu.

W konsekwencji MOSiR zrezygnował z dalszego udziału w tej edycji programu. To istotne rozróżnienie. Nie można więc upraszczać historii do stwierdzenia, że ministerstwo przyznało Lublinowi pieniądze, a miasto z nich zrezygnowało. Problemem było spięcie finansowania całego projektu.

Państwo finansuje modernizacje lodowisk

Sam kierunek poszukiwania zewnętrznych pieniędzy nie był przypadkowy. Program budowy lodowisk 2025 Ministerstwa Sportu i Turystyki miał budżet 100 mln zł i pozwalał finansować nie tylko nowe obiekty, lecz również modernizację istniejących krytych lodowisk.

W 2026 roku uruchomiono także Program rozwoju infrastruktury sportowej w województwach. Jego łączny budżet wynosi 400 mln zł, a dofinansowanie może sięgać do 60 proc. wydatków kwalifikowanych. Program obejmuje budowę, przebudowę i modernizację infrastruktury sportowej. Nabór trwał od 21 stycznia do 15 marca 2026 roku.

W przeanalizowanych publicznie dostępnych materiałach nie ma potwierdzenia, że modernizacja Icemanii została zgłoszona do tego programu. To jedna z kwestii, które wymagają jasnej odpowiedzi ze strony MOSiR lub miasta: czy wniosek złożono, a jeśli nie, to dlaczego nie wykorzystano tej ścieżki?

Nie wszystko musi zaczynać się od 365 dni

Porównanie polskich miast pokazuje jeszcze jedną rzecz. Dyskusja nie musi sprowadzać się do wyboru między obecnym sezonem a lodem przez pełne 12 miesięcy. Możliwych jest kilka etapów pośrednich:

  • model całoroczny, jak w Bydgoszczy;
  • wydłużony sezon sportowy, np. od sierpnia lub września do kwietnia albo maja;
  • letni blok treningowy, w którym w pierwszej kolejności lód otrzymują kluby, obozy i zgrupowania, a w wybranych godzinach również mieszkańcy.

Dla lubelskich klubów nawet taki wariant mógłby oznaczać zasadniczą zmianę. Jeśli zawodnik mógłby wrócić na Icemanię w sierpniu albo na początku września, część wyjazdów do innych miast przestałaby być potrzebna. To również pozwoliłoby wcześniej rozpoczynać nabory, programy szkoleniowe i przygotowania do zawodów.

Czego wciąż nie wiemy?

Po latach dyskusji wiadomo już, że wydłużenie sezonu Icemanii wymaga modernizacji. Brakuje aktualnego, publicznie przedstawionego planu: jaki wariant miasto rzeczywiście chce zrealizować, ile kosztuje on dzisiaj, skąd mają pochodzić pieniądze i w którym sezonie mieszkańcy oraz kluby realnie odczują zmianę.

Do wyjaśnienia pozostają przede wszystkim następujące kwestie:

  • czy koszt około 9,3 mln zł netto jest nadal aktualny w 2026 roku;
  • czy dokumentacja jest na tyle zaawansowana, aby po uzyskaniu finansowania szybko rozpocząć postępowanie inwestycyjne;
  • czy Icemania została zgłoszona do Programu rozwoju infrastruktury sportowej w województwach 2026;
  • jaki jest minimalny zakres modernizacji pozwalający wydłużyć sezon bez przechodzenia od razu na pełne 12 miesięcy;
  • ile kosztowałby dodatkowy miesiąc pracy lodowiska po modernizacji;
  • jakie jest rzeczywiste zapotrzebowanie klubów na godziny lodu od sierpnia do października oraz od kwietnia do czerwca;
  • czy miasto analizowało przychody z letnich obozów, zgrupowań, wynajmu tafli i publicznych ślizgawek;
  • dlaczego zapowiadana przez środowisko sportowe możliwość uruchomienia Icemanii we wrześniu 2026 roku ostatecznie nie została zrealizowana.

Spór o Icemanię jest już sporem o konkretny plan

Przykłady Bydgoszczy, Poznania, Łodzi, Warszawy czy Torunia nie dowodzą, że Lublin może jutro uruchomić Icemanię na cały rok. Pokazują jednak, że dostęp do lodu latem albo rozpoczęcie sezonu w sierpniu nie jest w Polsce rozwiązaniem teoretycznym. Poszczególne miasta stosują różne modele, dopasowane do technologii obiektu, potrzeb klubów i możliwości finansowych.

Również w Lublinie problem techniczny jest rozpoznany. Powstała koncepcja modernizacji, oszacowano jej koszt i próbowano znaleźć finansowanie. Po niepowodzeniu pierwszego modelu finansowego nie pojawił się jednak publicznie przedstawiony harmonogram kolejnego podejścia.

Dlatego dziś najważniejsze pytanie nie brzmi już: czy Lublin potrzebuje dłuższego sezonu Icemanii? Potrzebę dłuższego dostępu do lodu wyraźnie zgłaszają rodzice i lubelskie kluby. Znacznie ważniejsze jest pytanie: jaki konkretnie wariant modernizacji wybiera miasto, z jakiego źródła chce go sfinansować i kiedy lubelscy zawodnicy przestaną rozpoczynać sezon od wyjazdów na lód do innych miast?

Jeśli zauważysz błąd, zaznacz odpowiedni tekst i naciśnij Ctrl + Enter, aby zgłosić to redaktorowi
#Icemania Lublin #całoroczne lodowisko Lublin #MOSiR Lublin #łyżwiarstwo figurowe Lublin #hokej Lublin #Chodź na Łyżwy #lodowiska w Polsce
0,0
Oceń jako pierwszy
Авторизуйтесь, щоб оцінити
Авторизуйтесь, щоб оцінити

Komentarz

Najnowsze publikacje
Najważniejsze wiadomości tygodnia
Marcel Bytnar wygrał 10. Półmaraton Lubelski
Marcel Bytnar ponownie najlepszy w Lublinie
Operacja „Kartagina”: fabryki oszustw i skandal w prokuraturze generalnej Ukrainy
Korupcja, call center i milionowe straty
Ukraińskie inicjatywy, które zmieniały europejskie państwa
Od inicjatywy do trwałego rezultatu
Atak na Petersburg. Gospodarcze skutki uderzeń dronów
Rosyjska infrastruktura pod presją
Ogłoszenia