
Ukraińskie miasta znów stały się celem rosyjskich uderzeń w dzielnice mieszkalne i infrastrukturę cywilną.

3 lipca rosyjskie wojska zaatakowały Sumy i Zaporoże. Według lokalnych władz w Sumach po rosyjskim uderzeniu kierowaną bombą lotniczą zginęło czworo cywilów, a 33 osoby zostały ranne.
W Zaporożu władze regionalne informowały o dwóch osobach zabitych i 21 rannych. Wśród poszkodowanych miały być także dzieci. Ataki objęły obiekty cywilne, w tym zabudowę mieszkalną.
Sumy znajdują się na północnym wschodzie Ukrainy, niedaleko granicy z Rosją, i od miesięcy są jednym z miast regularnie narażonych na ostrzały, ataki dronów oraz uderzenia bomb lotniczych.
Jak podała Sumska Rada Miejska, w wyniku uderzenia w jedną z centralnych ulic miasta zginęli cywile. Wśród ofiar była pięcioletnia dziewczynka, jej 34-letnia matka oraz 61-letni mężczyzna. Kolejny poszkodowany zmarł później w szpitalu.
Władze miasta informowały również o uszkodzeniach w sektorze mieszkaniowym i infrastrukturze cywilnej. Poszkodowani byli przewożeni do szpitali, a służby ratunkowe pracowały na miejscu uderzenia.
Do ataku doszło także w Zaporożu. Według informacji przekazywanych przez władze obwodowe i ukraińskie media, po rosyjskim uderzeniu odnotowano zniszczenia w budynkach mieszkalnych i niemieszkalnych, wybite okna, uszkodzone samochody oraz pożary.
Ukraińskie media, powołując się na szefa obwodowej administracji wojskowej Iwana Fedorowa, informowały, że liczba rannych w Zaporożu wzrosła do 21 osób. Wśród nich wymieniano 12-letniego chłopca i 16-letnią dziewczynę.
Reuters również opisał ataki na Sumy i Zaporoże, wskazując na co najmniej sześć ofiar śmiertelnych w kilku regionach Ukrainy. Agencja zaznaczyła, że część informacji przekazywanych przez strony konfliktu nie mogła zostać niezależnie zweryfikowana.
Dla ukraińskiej społeczności w Polsce, w tym w Lublinie, takie informacje mają nie tylko wymiar wojenny, ale też osobisty. Wiele osób mieszkających dziś w Polsce ma rodziny i bliskich w ukraińskich miastach, które pozostają pod ostrzałem.
Przy śledzeniu informacji o atakach warto korzystać przede wszystkim z oficjalnych komunikatów władz lokalnych, Państwowej Służby ds. Sytuacji Nadzwyczajnych Ukrainy, policji oraz sprawdzonych agencji informacyjnych. Liczba poszkodowanych w pierwszych godzinach po ataku może się zmieniać.
Komentarz