Czas przygotować rozmowy o NATO
17:17, 28 października
Wiarygodne źródło

Wybory w USA mogą otworzyć debatę o NATO

Czas przygotować rozmowy o NATO
Wybory w USA mogą otworzyć debatę o NATO

Wybory do Kongresu Stanów Zjednoczonych, zaplanowane na 3 listopada 2026 roku, mogą zmienić polityczny układ sił w Waszyngtonie. Sondaż Marist opublikowany 27 października wskazuje na przewagę Demokratów nad Republikanami w deklaracjach wyborców. Jeżeli partia Donalda Trumpa utraci kontrolę nad przynajmniej jedną izbą Kongresu, jego administracja znajdzie się w nowych warunkach politycznych. Dla Europy i Ukrainy może to być okazja do powrotu do rozmów o członkostwie Ukrainy w NATO.

Nie chodzi o oczekiwanie, że po wyborach Waszyngton automatycznie zmieni stanowisko. Chodzi o przygotowanie konkretnej propozycji na wypadek, gdyby osłabienie politycznej pozycji Trumpa stworzyło przestrzeń do ponownego rozpatrzenia kwestii ukraińskiego członkostwa. Zwłaszcza że stanowiska europejskich sojuszników nie są dziś tak jednoznacznie negatywne, jak mogłoby się wydawać.

Wybory, które mogą ograniczyć swobodę Trumpa

Według opublikowanego 27 października badania NPR/PBS News/Marist Poll, wśród wyborców deklarujących gotowość udziału w głosowaniu 52% popiera kandydatów Demokratów do Kongresu, a 44% Republikanów. Z kolei 44% respondentów ocenia swój wybór przede wszystkim jako głos przeciwko polityce Donalda Trumpa. Pełne wyniki przedstawiono w badaniu Marist Poll.

Przewaga w ogólnokrajowych sondażach nie przesądza o podziale mandatów. Wybory nie dotyczą też samej prezydentury. Trump pozostanie prezydentem niezależnie od wyniku głosowania, zachowując istotne kompetencje w polityce zagranicznej. Jednak utrata republikańskiej większości mogłaby zwiększyć kontrolę Kongresu nad finansowaniem, decyzjami administracji i kierunkiem polityki wobec Rosji. Nowy Kongres rozpocznie pracę w styczniu 2027 roku, ale polityczne konsekwencje listopadowego głosowania mogą być widoczne wcześniej.

Właśnie dlatego Europa powinna przygotować własne propozycje dotyczące bezpieczeństwa Ukrainy, zamiast czekać na gotowe rozwiązania z Waszyngtonu. Powrót do tematu NATO nie wymaga natychmiastowego zaproszenia Ukrainy. Wymaga przede wszystkim ponownego postawienia kwestii członkostwa na politycznej agendzie sojuszników.

Nawet Moskwa przyznaje, że bez Europy nie będzie porozumienia

Istotną zmianę w rosyjskiej retoryce przyniosła wypowiedź doradcy Władimira Putina, Jurija Uszakowa, z 25 października. Z jego wypowiedzi wynika, że dotychczasowe rozmowy Waszyngtonu z Moskwą nie doprowadziły do zaakceptowania przez Kijów proponowanych warunków zakończenia wojny. Wskazał również na konieczność uwzględnienia stanowiska państw europejskich w rozmowach o zakończeniu wojny.

Nie oznacza to, że Kreml zrezygnował z prób porozumienia się bezpośrednio z Trumpem. Pokazuje jednak ograniczenia modelu negocjacji, w którym Waszyngton i Moskwa miałyby uzgadniać warunki zakończenia wojny, a Ukraina i europejscy sojusznicy jedynie je zaakceptować.

27 października kanclerz Niemiec Friedrich Merz również podkreślił, że Stany Zjednoczone i Rosja nie mogą rozstrzygnąć przyszłości Ukrainy bez udziału samej Ukrainy i państw europejskich. Berlin chce uczestniczyć w kształtowaniu przyszłego porządku bezpieczeństwa na kontynencie.

Na pierwszą połowę listopada planowane jest wznowienie rozmów przedstawicieli Ukrainy, USA i Rosji. Ich przygotowanie potwierdził Wołodymyr Zełenski. Nie ma jednak potwierdzenia, że negocjacje obejmą członkostwo Ukrainy w NATO. To osobna kwestia, o której decydować mogą wyłącznie państwa Sojuszu i sama Ukraina, a nie Rosja.

Niemcy nie odrzucają członkostwa Ukrainy

Dotychczasową ostrożność Berlina często interpretuje się jako sprzeciw wobec wejścia Ukrainy do NATO. Najnowsze wypowiedzi niemieckich przedstawicieli wskazują jednak na bardziej złożone stanowisko.

W wywiadzie opublikowanym 23 października ambasador Niemiec w Ukrainie Boris Ruge, wcześniej wysoki przedstawiciel NATO, potwierdził, że Berlin widzi Ukrainę jako przyszłego członka Sojuszu. Zwrócił przy tym uwagę na zasadniczą zmianę: Ukraina nie jest już wyłącznie odbiorcą pomocy wojskowej, lecz istotną częścią europejskiej obrony.

To ważne rozróżnienie. Niemcy nie deklarują gotowości do natychmiastowego przyjęcia Ukrainy, ale również nie kwestionują samego celu. Problemem pozostają termin, warunki i uzyskanie jednomyślności wszystkich 32 państw NATO.

Zresztą Sojusz już podczas szczytu w Waszyngtonie w 2024 roku potwierdził, że przyszłość Ukrainy jest w NATO, a jej droga do członkostwa jest nieodwracalna. Zaproszenie ma nastąpić, kiedy sojusznicy osiągną porozumienie i zostaną spełnione odpowiednie warunki. Stanowisko to zapisano w deklaracji szczytu NATO w Waszyngtonie.

Strach przed wojną z Rosją wymaga ponownej oceny

Jednym z najczęściej powtarzanych argumentów przeciwko szybkiemu przyjęciu Ukrainy jest ryzyko bezpośredniego konfliktu NATO z Rosją. Ten argument ma podstawy, ale pomija istotną część obecnej sytuacji bezpieczeństwa.

Rosja już prowadzi przeciwko państwom NATO działania hybrydowe: sabotaż, cyberataki, operacje dezinformacyjne, ingerencję polityczną i prowokacje. Sam Sojusz oficjalnie wskazał te zagrożenia w deklaracji waszyngtońskiej. Nie jest to równoznaczne z pełnoskalową wojną konwencjonalną między Rosją a NATO, pokazuje jednak, że pozostawienie Ukrainy poza Sojuszem nie uchroniło Europy przed rosyjskimi działaniami wymierzonymi w jej bezpieczeństwo.

Co więcej, artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego nie oznacza automatycznego obowiązku wysłania wojsk na front. Zobowiązuje sojuszników do udzielenia pomocy państwu zaatakowanemu, ale pozostawia każdemu z nich określenie niezbędnych działań, włącznie z ewentualnym użyciem siły zbrojnej.

W praktyce państwa NATO już dziś dostarczają Ukrainie uzbrojenie, szkolą żołnierzy, współpracują wywiadowczo i organizują pomoc wojskową. Członkostwo oznaczałoby nie tylko zmianę charakteru zobowiązań, lecz także objęcie Ukrainy systemem wspólnego planowania obronnego NATO. Sojusznicy mieliby traktatowy obowiązek udzielenia pomocy w razie zbrojnego ataku, zachowując swobodę wyboru jej formy.

Nie oznacza to jednak braku dodatkowego ryzyka. Jeżeli Ukraina zostałaby przyjęta podczas trwających intensywnych walk, NATO musiałoby odpowiedzieć na pytanie, jak stosować gwarancje zbiorowej obrony wobec kolejnych rosyjskich ataków. Konieczne byłoby wcześniejsze uzgodnienie zasad reagowania, zakresu zobowiązań i ewentualnego udziału sił sojuszniczych.

Takie ryzyko trzeba porównać z ryzykiem przeciwnym: pozostawieniem Ukrainy bez trwałych gwarancji i umożliwieniem Rosji odbudowy sił po ewentualnym zawieszeniu broni. Odkładanie decyzji także ma swoją cenę. Rosyjskie zagrożenia nie znikną wyłącznie dlatego, że Europa nie zdecyduje się na poszerzenie NATO.

Ukraińska armia może wzmocnić całe NATO

Wojna pokazała znaczenie dronów, systemów rozpoznania, walki elektronicznej i szybkiego dostosowywania technologii do warunków frontowych. Ukraina zdobyła doświadczenie w tych dziedzinach, z którego korzystają już jej partnerzy. Jednym z przykładów jest działające w Bydgoszczy wspólne Centrum Analiz, Szkolenia i Edukacji NATO-Ukraina.

Nie oznacza to, że dzięki dronom rosyjski atak na Finlandię, Estonię czy Polskę byłby niemożliwy. Nowoczesne systemy bezzałogowe znacząco zwiększają jednak koszty operacji ofensywnych i ograniczają swobodę działania wojsk. Ukraińska armia wnosi do europejskiej obrony wiedzę zdobytą w bezpośredniej konfrontacji z rosyjskimi siłami.

Z tego powodu pytanie o członkostwo Ukrainy powinno być rozpatrywane nie tylko w kategoriach zobowiązań, które NATO musiałoby przyjąć, lecz także realnego wzmocnienia zdolności obronnych Sojuszu. Dla Polski, położonej na jego wschodniej flance, ma to szczególne znaczenie.

Po listopadowych wyborach warto mieć gotową propozycję

Możliwa porażka Republikanów w wyborach do Kongresu nie rozwiąże automatycznie problemu ukraińskiego członkostwa. Donald Trump zachowa urząd prezydenta, a NATO nadal będzie potrzebowało jednomyślnej decyzji wszystkich państw członkowskich. Nie ma też gwarancji, że nowy układ sił w Waszyngtonie przyniesie zmianę amerykańskiej polityki wobec rozszerzenia Sojuszu.

Jednak Europa może wykorzystać ten okres do przygotowania konkretnego stanowiska. Powinno ono obejmować warunki zaproszenia Ukrainy, możliwe etapy integracji, zasady stosowania gwarancji bezpieczeństwa podczas ewentualnego zawieszenia broni i sposób postępowania wobec terytoriów pozostających pod rosyjską okupacją.

Nie chodzi o przyznanie Moskwie prawa do współdecydowania o rozszerzeniu NATO. Rosja takiego prawa nie posiada. Chodzi o to, by państwa europejskie i Ukraina weszły w kolejną fazę negocjacji z własną, uzgodnioną koncepcją bezpieczeństwa, zamiast ograniczać się do reagowania na propozycje innych.

Listopadowe wybory mogą nie przynieść politycznego przełomu w Waszyngtonie. Ale jeśli osłabią pozycję Donalda Trumpa, Europa powinna być przygotowana. Dyskusja o członkostwie Ukrainy w NATO nie musi zakończyć się natychmiastowym zaproszeniem. Powinna jednak wrócić do konkretnych decyzji, ponieważ trwałe bezpieczeństwo Ukrainy i przyszłość europejskiej obrony są dziś ze sobą nierozerwalnie związane.

Jeśli zauważysz błąd, zaznacz odpowiedni tekst i naciśnij Ctrl + Enter, aby zgłosić to redaktorowi
#Ukraina w NATO #wybory USA 2026 #Donald Trump #bezpieczeństwo Europy #Friedrich Merz #negocjacje pokojowe #artykuł 5 NATO
0,0
Oceń jako pierwszy
Авторизуйтесь, щоб оцінити
Авторизуйтесь, щоб оцінити

Komentarz

Najnowsze publikacje
Najważniejsze wiadomości tygodnia
Budżet Obywatelski Lublina 2027: wyniki głosowania
Sprawdź zwycięskie projekty w dzielnicach
Wsparcie dla firm: październikowe terminy naborów
Aktualne nabory dla przedsiębiorców
Lodowisko wróci na Plac Litewski. W planach dwie tafle
Zimowe łyżwy w centrum Lublina
Handel z Ukrainą rośnie. Jak korzysta Lublin?
Ukraiński rynek dla lubelskich przedsiębiorców
Ogłoszenia