
W nocy na 6 lipca Rosja zaatakowała Ukrainę 68 rakietami i 351 dronami; głównym celem był Kijów.

W nocy na 6 lipca Rosja przeprowadziła zmasowany atak rakietowo-dronowy na Ukrainę. Według danych ukraińskich Sił Powietrznych głównym celem był Kijów, a w ataku użyto 68 rakiet i 351 dronów.
To kolejny atak, który pokazuje, jak bardzo bezpieczeństwo ukraińskich miast zależy dziś od obrony przeciwlotniczej: radarów, wyrzutni, systemów Patriot i zapasu rakiet przechwytujących.
Ukraińskie wojsko poinformowało, że obrona powietrzna zestrzeliła lub zakłóciła 37 rakiet oraz 326 dronów. Jednocześnie odnotowano trafienia w 34 lokalizacjach.

Rosyjski atak na Kijów
Reuters, powołując się na władze w Kijowie, podał, że w stolicy zginęło co najmniej 12 osób, a ponad 50 zostało rannych. Uszkodzenia miały objąć niemal 30 budynków mieszkalnych. Agencja zwróciła też uwagę na problem niedoboru rakiet przechwytujących do systemów Patriot.
Między rakietą a blokiem mieszkalnym
W takich atakach statystyki nie oddają całej sytuacji. Jedna liczba opisuje pocisk, inna drona, kolejna zestrzelenie. Za tymi danymi są jednak domy, klatki schodowe, samochody pod blokami, place zabaw i ludzie, którzy w środku nocy schodzą do schronów albo korytarzy.
Dlatego w ukraińskich apelach coraz częściej powraca prosty argument: system przeciwlotniczy bez rakiet przechwytujących nie zatrzyma kolejnej fali ataku. Może wykryć zagrożenie, może namierzyć cel, ale do obrony miasta potrzebuje amunicji.
Według Reutersa część rakiet balistycznych użytych w tym ataku nie została przechwycona przez ukraińską obronę. To właśnie tego typu pociski należą do najtrudniejszych celów dla obrony powietrznej i wymagają specjalistycznych systemów.
Dlaczego to ważne także w Polsce
Dla ukraińskiej społeczności w Polsce takie informacje nie są wiadomością z daleka. Wiele osób ma w Ukrainie rodzinę, znajomych, mieszkania, szkoły i miejsca pracy, do których nadal wracają myślami każdego dnia.
Dla polskich czytelników to także przypomnienie, że pomoc wojskowa dla Ukrainy nie jest abstrakcyjną debatą o sprzęcie. W praktyce chodzi o to, czy kolejne rakiety zostaną zatrzymane nad miastem, czy spadną na budynki mieszkalne.
Aktualne dane o ofiarach i zniszczeniach mogą się zmieniać, ponieważ służby ratunkowe pracują na miejscach uderzeń. Przy takich informacjach warto sprawdzać komunikaty ukraińskich służb, władz miejskich i wiarygodnych agencji prasowych.
Komentarz