• Strona domowa
  • Operacja „Kartagina”: fabryki oszustw i skandal w prokuraturze generalnej Ukrainy
Korupcja, call center i milionowe straty
22:04, dzisiaj
Wiarygodne źródło

Operacja „Kartagina”: fabryki oszustw i skandal w prokuraturze generalnej Ukrainy

Korupcja, call center i milionowe straty
Operacja „Kartagina”: fabryki oszustw i skandal w prokuraturze generalnej Ukrainy

13 września 2026 roku, godzina 23:19. Według dokumentów opisanych przez „Ukraińską Prawdę” Rusłan Krawczenko, ówczesny prokurator generalny Ukrainy, wprowadził do ukraińskiego rejestru postępowań wpis dotyczący zawiadomienia dyrektora Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy (NABU) Semena Krywonosa o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Około dwóch godzin później zrezygnował z osobistej ochrony państwowej. Między godziną 2:19 a 2:30 w nocy przekroczył granicę ukraińsko-polską w Szeginiach. Rano, przebywając już poza Ukrainą, publicznie ogłosił zarzuty wobec szefa instytucji, która właśnie prowadziła głośne śledztwo dotyczące korupcji w kierowanej przez niego prokuraturze.

Jeszcze tego samego dnia Biuro Prokuratora Generalnego oficjalnie zaprzeczyło, jakoby dyrektorowi NABU skutecznie przedstawiono zarzuty zgodnie z prawem. Następnie Krawczenko stracił stanowisko, pozostał za granicą, a ukraińscy dziennikarze odnaleźli dokumenty świadczące o jego rejestracji w Wiedniu. Kiedy spróbowali ustalić więcej, zostali zatrzymani przez austriackie służby w związku z podejrzeniem szpiegostwa, które ostatecznie nie znalazło potwierdzenia. Szczegółową rekonstrukcję wydarzeń opublikowała „Ukraińska Prawda”.

Ta historia nie rozpoczęła się jednak na granicy ani w gabinecie prokuratora generalnego. Jej początkiem jest wieloletni, zorganizowany rynek oszustw telefonicznych i internetowych, którego ofiarami padali mieszkańcy Ukrainy oraz wielu krajów Europy, w tym Polski, Czech, Niemiec, Litwy i Łotwy. Według niezależnych badaczy na terytorium Ukrainy mogły funkcjonować nawet tysiące nielegalnych call center. Policja przez lata ogłaszała ich likwidację, ale działalność przestępcza nie zniknęła. Operacja „Kartagina” postawiła nowe pytanie: czy część aparatu państwowego, zobowiązanego do zwalczania tych oszustw, mogła jednocześnie czerpać korzyści z ochrony wybranych grup?

2020 rok. Fabryka oszustw w centrum Kijowa

W marcu 2020 roku międzynarodowa sieć dziennikarzy śledczych OCCRP opublikowała projekt „Fraud Factory”. Dziennikarze opisali działalność Milton Group, firmy ukrytej na wyższych piętrach luksusowego centrum handlowego w Kijowie. Wewnątrz pracowały setki operatorów wyposażonych w zestawy słuchawkowe, komputery i systemy zarządzania klientami. Ich zadaniem było przekonywanie ludzi z całego świata do inwestowania pieniędzy w rzekomo dochodowe kryptowaluty i instrumenty finansowe.

Rozmówcy byli podzieleni według języków i krajów, do których dzwonili. Pracownicy korzystali z pseudonimów, a cała organizacja przypominała profesjonalne centrum sprzedażowe. Według ustaleń OCCRP operatorzy mogli wykonywać nawet 300 połączeń dziennie. Ofiary trafiały do nich często za pośrednictwem reklam w mediach społecznościowych.

Mechanizm był powtarzalny. Najpierw niewielki depozyt, potem imponujące, lecz fikcyjne wyniki inwestycji widoczne na specjalnie przygotowanej platformie. Następnie telefon od „opiekuna inwestycyjnego” przekonującego, że warto wpłacić więcej. Prawdziwy problem pojawiał się w chwili próby wypłaty pieniędzy. Okazywało się, że inwestycje nie istnieją, a środki trafiły na konta osób trzecich lub do portfeli kryptowalutowych.

Dziennikarze OCCRP i współpracujących redakcji z 21 krajów dotarli do listy ponad tysiąca osób będących celem działań oszustów. Przeprowadzili rozmowy z ponad 180 poszkodowanymi. Wśród nich byli emeryci, przedsiębiorcy i ludzie, którzy utracili wieloletnie oszczędności. Jeden z byłych pracowników Milton Group, który przekazał dziennikarzom dokumenty, opisał firmę wprost: „They just steal money from people”, czyli „Po prostu kradną ludziom pieniądze”.

Sprawa Milton Group pokazała również, jak międzynarodowa była ta działalność. Dziennikarze odnajdywali powiązane struktury w Albanii i Gruzji, a przepływy pieniędzy prowadziły przez firmy i rachunki w kolejnych państwach. W późniejszej skoordynowanej operacji europejskich organów ścigania przeszukano 15 call center w kilku krajach, w tym dawny kijowski oddział Milton Group. Problem był więc znany europejskim służbom na długo przed operacją „Kartagina”.

Po 2022 roku oszustwa przybrały przemysłową skalę

Pełnoskalowa rosyjska inwazja na Ukrainę nie zatrzymała rozwoju tej branży. Według raportu Biura Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków i Przestępczości (UNODC) liczba zarejestrowanych oszustw gwałtownie wzrosła. Biuro Prokuratora Generalnego Ukrainy odnotowało 14 760 takich przestępstw w 2021 roku, 16 430 w 2022 roku oraz 53 547 w 2023 roku. Dane pochodzą z określonych kategorii statystyki prokuratorskiej, dlatego nie należy ich utożsamiać ze wszystkimi przestępstwami rejestrowanymi przez policję.

W tym samym raporcie UNODC przytoczono szacunek ukraińskiej komisji parlamentarnej, według którego w 2024 roku w kraju działało około 1500 nielegalnych call center. Rozmówca komisji określił skalę problemu jako „simply colossal”, czyli „po prostu kolosalną”. Nielegalne przychody całej branży szacowano w miliardach dolarów. Były to jednak oceny oparte na badaniach i informacjach z rynku, nie wynik audytu finansowego wszystkich organizacji przestępczych.

Jeszcze dalej poszli analitycy Global Initiative Against Transnational Organized Crime (GI-TOC). W opublikowanym w kwietniu 2026 roku raporcie „Scammers' Paradise?” wskazali, że w okresie największego rozwoju branży w 2023 roku liczba takich centrów mogła wynosić od 1000 do 2000. Potencjalne miesięczne przychody szacowano nawet na około miliard dolarów. To szacunek badawczy obciążony dużą niepewnością, którego nie można traktować jak potwierdzonego obrotu sektora w 2026 roku.

Nie chodziło wyłącznie o pojedyncze biura. Według badaczy większość ośrodków była powiązana z kilkoma większymi sieciami, zarządzanymi przez grupy przestępcze. Zatrudniano młodych ludzi, oferowano wysokie prowizje, ustalano dzienne i miesięczne cele. W części struktur stosowano kary finansowe, ścisłą kontrolę pracowników, a nawet groźby wobec osób próbujących zrezygnować z pracy.

Dniepr. Nawet 30 tysięcy ludzi w jednej branży

Jednym z najbardziej jaskrawych przykładów stał się Dniepr. Według badania GI-TOC opublikowanego w lipcu 2025 roku we wrześniu 2024 roku w oszukańczych call center w tym mieście mogło pracować około 30 tysięcy osób. Dominowali młodzi pracownicy, często nastolatkowie i ludzie po dwudziestce. Pojedyncze centra zatrudniały zazwyczaj od 30 do 100 osób, choć zdarzały się znacznie większe.

W raporcie znalazł się szczegół wyjątkowo istotny z perspektywy polskich czytelników. Badacze opublikowali fotografię tablicy organizacyjnej pochodzącej z centrum, które celowo oszukiwało ukraińskich uchodźców przebywających w Polsce. Na tablicy widniały normy sprzedażowe, harmonogram pracy i system kar. To dowód, że celem oszustów byli nie tylko mieszkańcy Ukrainy czy przypadkowi inwestorzy w zachodniej Europie, ale także ludzie, którzy uciekli przed wojną i próbowali rozpocząć nowe życie za granicą.

Według informacji zebranych przez GI-TOC część tych centrów miała działać pod ochroną osób związanych z organami ścigania. Badacze przytaczali relacje o kontaktach grup przestępczych z policją, prokuraturą i innymi służbami. Nie oznacza to, że wszystkie te instytucje uczestniczyły w procederze. Pokazuje natomiast, że problem możliwego korupcyjnego parasola ochronnego był opisywany jeszcze przed operacją NABU.

2023 rok. Państwo już ogłaszało wielkie zwycięstwo

29 grudnia 2023 roku ukraińska policja poinformowała o likwidacji rozległej sieci oszukańczych call center funkcjonujących w 16 regionach kraju. Według śledczych pracowało w nich ponad 2500 operatorów, a roczny obrót sieci miał sięgać 3 miliardów hrywien. W działaniach uczestniczyło ponad 840 funkcjonariuszy, w tym 660 policjantów. Przeprowadzono ponad 150 przeszukań, zabezpieczając tysiące komputerów, telefonów i kart SIM. Komunikat Narodowej Policji Ukrainy przedstawiał tę akcję jako rozbicie wielkiej sieci przestępczej.

Wydawałoby się, że przy takiej skali działań przestępczy rynek powinien wyraźnie się skurczyć. Tymczasem już w następnym roku komisja parlamentarna szacowała liczbę działających w Ukrainie nielegalnych call center na około 1500. Samo to zestawienie nie dowodzi nieskuteczności konkretnej operacji, ponieważ porównujemy różne okresy i różne kategorie danych. Pokazuje jednak, że likwidacja nawet wielkiej sieci nie musi oznaczać trwałego zniszczenia mechanizmu, który pozwala takim centrom powstawać od nowa.

To właśnie tutaj pojawia się zasadnicze pytanie. Co dzieje się z operatorami, sprzętem, bazami danych, pieniędzmi, wynajmowanymi lokalami i osobami finansującymi działalność po kolejnej policyjnej akcji? Ile zamkniętych biur wraca do pracy pod inną nazwą? Ilu organizatorów rzeczywiście trafia przed sąd, a ilu zmienia lokalizację i otwiera następne centrum?

Korupcyjny „dach”. Ostrzeżenie badaczy sprzed operacji „Kartagina”

W kwietniu 2026 roku GI-TOC opublikowała ocenę skuteczności walki ze scam center w państwach Eurazji. W części poświęconej Ukrainie badacze wskazali, że po serii policyjnych działań liczba centrów mogła zmniejszyć się nawet o jedną trzecią. Zarazem zauważyli, że ich rzeczywisty efekt jest trudny do ustalenia z powodu korupcyjnej ochrony części nielegalnych struktur.

Autorzy raportu posłużyli się określeniem „purely cosmetic”, pisząc o niektórych wcześniejszych nalotach. W polskim tłumaczeniu oznacza to działania „czysto kosmetyczne”. Zdaniem badaczy możliwy był scenariusz, w którym zamykano centra pozbawione odpowiedniej ochrony, podczas gdy inne, dysponujące właściwymi kontaktami, nadal pracowały. GI-TOC opisała to zastrzeżenie na długo przed wrześniowymi zatrzymaniami.

W postsowieckiej praktyce taki mechanizm bywa określany słowem „krysha”, czyli „dach”. To system ochrony nielegalnego biznesu w zamian za regularne płatności. Może obejmować ostrzeganie przed przeszukaniami, dostęp do informacji ze śledztw, ochronę przed postępowaniem lub wykorzystywanie działań organów ścigania do wywierania presji na konkurencję. Raport GI-TOC przedstawia taką możliwość na podstawie wywiadów i dostępnych informacji, ale sam zaznacza, że korupcyjne powiązania wymagają szczególnie ostrożnego dokumentowania.

Kiedy pięć miesięcy później NABU ujawniło „Kartaginę”, opisany wcześniej model przestał być wyłącznie hipotezą badaczy. Stał się przedmiotem konkretnego postępowania karnego. Nadal jednak o winie poszczególnych osób musi zdecydować sąd.

Miliony euro strat. Co ustaliły Czechy, Litwa i Łotwa?

Europejskie organy ścigania od lat prowadziły własne postępowania dotyczące oszustów działających z terytorium Ukrainy. W listopadzie 2023 roku Europol informował o wspólnej operacji czeskich i ukraińskich służb przeciw grupie prowadzącej telefoniczne oszustwa. Ustalone straty czeskich ofiar przekraczały 8 mln euro, a możliwe szkody w skali europejskiej szacowano na dziesiątki milionów euro. Dane te pochodzą z oficjalnego komunikatu Europolu.

16 grudnia 2025 roku Eurojust poinformował o operacji Czech, Łotwy, Litwy i Ukrainy przeciw sieci działającej w Dnieprze, Iwano-Frankiwsku i Kijowie. Ustalono ponad 400 poszkodowanych i straty przekraczające 10 mln euro. Oszuści podszywali się między innymi pod policjantów oraz pracowników instytucji finansowych. Informowali o rzekomym włamaniu na konto i nakłaniali ofiary do przelania pieniędzy na „bezpieczny rachunek”. W praktyce rachunek należał do przestępców. Eurojust szczegółowo opisał mechanizm i wyniki tej operacji.

23 lutego 2026 roku Eurojust opublikował informacje o kolejnej akcji Łotwy, Litwy i Ukrainy. Tym razem rozbito centrum działające w trzech biurach w Dnieprze. Zatrzymano 11 osób. Już na początkowym etapie ustalono poszkodowanych na Łotwie i Litwie, którzy utracili ponad 160 tys. euro. Schemat obejmował fałszywe inwestycje w kryptowaluty, a także kolejne opłaty za rzekomą pomoc w odzyskiwaniu pieniędzy wcześniej skradzionych ofiarom.

29 maja Eurojust poinformował o rozbiciu kolejnego centrum w Charkowie, które oszukiwało mieszkańców Europy na setki tysięcy euro. Grupa celowo szukała osób starszych oraz ludzi, którzy już wcześniej padli ofiarą oszustwa. Operatorzy proponowali im „odzyskanie” utraconych środków, a następnie ponownie wyłudzali pieniądze. Śledztwo łotewsko-ukraińskie doprowadziło do czterech zatrzymań oraz 14 przeszukań. Komunikat Eurojust potwierdza, że był to kolejny przypadek wieloetapowego oszustwa międzynarodowego.

Wymienionych strat nie należy mechanicznie sumować jako pełnych strat obywateli UE. Poszczególne śledztwa obejmują różne okresy i grupy przestępcze, a lista wszystkich ofiar może być niepełna. Potwierdzają jednak, że działalność centrów w Ukrainie miała bezpośrednie konsekwencje finansowe dla mieszkańców państw Unii Europejskiej.

Polska: 80 mln zł strat i co najmniej 2000 pokrzywdzonych

Najbardziej wymownym polskim przykładem jest śledztwo Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości (CBZC), nadzorowane przez Prokuraturę Regionalną w Krakowie. Dotyczy międzynarodowej grupy obsługującej fałszywe platformy inwestycyjne, na których pokazywano użytkownikom fikcyjne operacje na rynku FOREX i innych instrumentach finansowych.

Polska prokuratura zwróciła się do ukraińskich organów ścigania o sprawdzenie i przeszukanie 28 lokalizacji ustalonych podczas postępowania. W maju 2026 roku ukraińska policja, działając pod nadzorem odpowiedniej jednostki prokuratury, wykryła trzy aktywne call center. Zabezpieczono komputery, serwery, telefony i nośniki danych, a z pracownikami wykonano czynności procesowe.

Według oficjalnego komunikatu CBZC z 2 czerwca 2026 roku w całym postępowaniu występuje co najmniej 2000 pokrzywdzonych, w tym obywatele Polski. Łączne ustalone straty sięgają co najmniej 80 mln zł. Zarzuty przedstawiono 23 osobom, 12 osób zatrzymano, a wobec dziewięciu zastosowano tymczasowe aresztowanie. Zabezpieczono majątek o wartości 18,2 mln zł oraz zastosowano poręczenia majątkowe na łączną kwotę 4,4 mln zł.

Wśród zabezpieczonych aktywów znalazły się kryptowaluty, gotówka, luksusowe samochody, zegarki, a nawet helikopter. To przykład pokazujący, jak duże pieniądze mogą przepływać przez oszukańcze struktury. Jednocześnie należy pamiętać, że 2000 pokrzywdzonych i 80 mln zł strat dotyczą całego międzynarodowego postępowania, a nie wyłącznie obywateli Polski ani tylko trzech wykrytych w maju biur.

Dla mieszkańca Lublina, Warszawy czy Krakowa zagrożenie często przychodzi w zwyczajnej formie telefonu z polskiego numeru. Rozmówca przedstawia się jako pracownik banku, informuje o podejrzanej transakcji, zna imię odbiorcy i mówi po polsku, ukraińsku lub rosyjsku. Może sugerować, że rachunek jest zagrożony, namawiać do zainstalowania aplikacji albo podania danych. Polskie numery nie świadczą jednak o tym, że osoba dzwoni z Polski: przestępcy mogą podszywać się pod numery telefoniczne legalnych instytucji.

Jak postąpić po takim telefonie, gdzie zgłosić próbę oszustwa, jak zabezpieczyć dowody i kiedy zawiadomić bank lub policję? Praktyczne informacje można znaleźć w dziale poradników 4881.pl. Podstawowa zasada jest prosta: zakończyć podejrzaną rozmowę i samodzielnie skontaktować się z bankiem, korzystając wyłącznie z numeru podanego na jego oficjalnej stronie lub w aplikacji.

Sierpień 2026 roku. Kolejna wielka obława

12 sierpnia Narodowa Policja Ukrainy ogłosiła wyniki nowej operacji prowadzonej wspólnie ze Służbą Bezpieczeństwa Ukrainy i Biurem Prokuratora Generalnego. Funkcjonariusze sprawdzili 867 adresów, przeprowadzili 411 przeszukań i przerwali działalność 94 oszukańczych call center. Ujawnili 1794 gotowe stanowiska pracy, a 26 osobom przedstawiono zarzuty. Zabezpieczono 3336 urządzeń komputerowych, 1346 telefonów, ponad 5200 kart SIM, karty bankowe, dostęp do portfeli kryptowalutowych i samochody. Według policji znaleziono także około 2 mln dolarów i 64 tys. euro w gotówce, złoto oraz kosztowności. Szczegółowe dane opublikowano w komunikacie Narodowej Policji Ukrainy.

Była to operacja rzeczywista i rozległa. Ale 94 centra stanowią zaledwie około 6,3 proc. wcześniejszego szacunku 1500 nielegalnych centrów z 2024 roku. Nie oznacza to, że zamknięto dokładnie 6,3 proc. aktualnego rynku ani że zlikwidowano taki sam odsetek jego obrotu. Te wartości dotyczą różnych okresów i nie opisują tej samej populacji. Samo porównanie daje jednak wyobrażenie o skali wyzwania.

Później Biuro Prokuratora Generalnego przedstawiło znacznie szersze dane za poprzednie 12 miesięcy. Według tej instytucji przeprowadzono ponad 1050 przeszukań, przerwano działalność około 340 call center oraz ponad 5000 stanowisk operatorskich. Prowadzono 147 postępowań, ponad 183 osobom przedstawiono zarzuty, a akty oskarżenia wobec 93 osób skierowano do sądu. Ukraińscy prokuratorzy mieli również uczestniczyć w 37 międzynarodowych wspólnych zespołach śledczych. Dane te zostały podane przez Biuro Prokuratora Generalnego w oficjalnym komunikacie.

Nie można więc twierdzić, że wszystkie akcje przeciw call center były jedynie pozorowane. Międzynarodowe śledztwa i zatrzymania są dobrze udokumentowane. Pozostaje jednak pytanie, czy podczas rzeczywistej walki z jednymi strukturami inni przestępcy nie mogli uzyskiwać ochrony dzięki korupcyjnym kontaktom w instytucjach państwowych.

4–5 września. Operacja „Kartagina” uderza w prokuraturę

Na początku września 2026 roku Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy i Specjalistyczna Prokuratura Antykorupcyjna przeprowadziły działania przeciw podejrzanej organizacji przestępczej związanej z Biurem Prokuratora Generalnego. 5 września NABU ujawniło szczegóły sprawy. Według śledczych jeden z kierowników jednostki prokuratury miał w połowie 2025 roku zorganizować grupę systematycznie pobierającą łapówki od nielegalnych call center w zamian za ochronę ich działalności.

Oficjalny komunikat NABU z 5 września 2026 roku wymienia pięciu podejrzanych, wśród nich pracownika OGP, bliską mu osobę i kierowcę. Według śledczych środki uzyskane z procederu miały być następnie legalizowane. Ponad 20 mln hrywien przeznaczono, według NABU, na nieruchomości, kosztowności i wartościowy majątek ruchomy. Aktywa o minimalnej wartości ponad 12 mln hrywien miały zostać przerejestrowane na osoby trzecie, a ponad 10 mln hrywien ulokowano na rachunkach osób bliskich pod pozorem legalnych dochodów. Kwot tych nie należy bezpośrednio sumować, ponieważ mogą odnosić się do częściowo nakładających się operacji i aktywów.

Według źródeł „Ukraińskiej Prawdy” jednym z głównych podejrzanych jest Serhij Kropywa, były wysoki rangą funkcjonariusz ukraińskiej cyberpolicji, a następnie zastępca kierownika Departamentu Współpracy Międzynarodowej OGP. Nie był przypadkowym urzędnikiem. Jeszcze przed przejściem do prokuratury zajmował się problematyką cyberprzestępczości, oszustw internetowych i nielegalnych przepływów finansowych.

„Swoich” chronić, „obcych” ścigać. Co wynika z materiałów NABU?

Najbardziej niepokojąca część „Kartaginy” nie dotyczy samych łapówek. Jak wynika z opisu opublikowanych przez NABU nagrań, grupa miała dążyć do przejęcia kontroli nad postępowaniami dotyczącymi oszukańczych call center. Według śledczych pozwalałoby to przyspieszać działania wobec „wrogich” centrów, a jednocześnie chronić „swoje”.

ZN.UA, analizując materiały operacji, opisało również możliwe wykorzystywanie przeszukań jako narzędzia nacisku, a nie wyłącznie sposobu zakończenia działalności przestępczej. Według tej wersji grupa mogła pomagać wybranym strukturom oraz przyciągać inne pod swój wpływ. To właśnie taki model najbardziej przypomina mechanizm korupcyjnej ochrony opisany wcześniej przez GI-TOC.

Osobny wątek dotyczy informacji uzyskiwanych w ramach międzynarodowej współpracy prawnej. W materiałach pojawiły się sugestie, że osoba określana jako „Kanclerz” mogła pomagać właścicielowi sieci call center przygotować się do działań związanych z czeskim śledztwem. Jeżeli taki mechanizm zostanie potwierdzony, oznaczałoby to szczególnie poważne naruszenie zaufania pomiędzy europejskimi organami ścigania.

W ujawnionych rozmowach pojawia się także „Szef”, niekiedy określany jako „Andrijowycz”. Niektóre szczegóły, w tym wcześniejsza funkcja w ukraińskiej administracji skarbowej, stały się podstawą medialnych przypuszczeń dotyczących Rusłana Krawczenki. Jednak samo występowanie pseudonimu, patronimiku lub podobnego przebiegu kariery nie dowodzi uczestnictwa konkretnej osoby w przestępstwie. Krawczenko publicznie zaprzeczał pobieraniu pieniędzy od call center i udziałowi w ich ochronie.

6 września. Sąd, 120 milionów hrywien kaucji i prywatne sprawy prokuratora

6 września Wyższy Sąd Antykorupcyjny Ukrainy zastosował wobec Serhija Kropywy tymczasowe aresztowanie z możliwością wpłacenia kaucji w wysokości 120 mln hrywien. Według informacji z rozprawy prokurator SAP opisywał bardzo bliskie relacje Kropywy z Krawczenką. Podejrzany miał zajmować się między innymi sprawami dotyczącymi remontu domu, systemów bezpieczeństwa, wyposażenia, podróży rodziny i pomocy przy formalnościach wizowych.

Krawczenko potwierdził, że jego rodzina wynajmowała dom o powierzchni około 280 m², że wcześniej prowadzono tam prace techniczne i że przeprowadzka nastąpiła 1 maja 2026 roku. Zaprzeczył jednak nielegalnemu finansowaniu prywatnych wydatków i twierdził, że wszystkie koszty mieściły się w zadeklarowanych dochodach. Nie uznał również, by przedstawiane nagrania dowodziły jego udziału w przestępstwie. Przebieg posiedzenia sądu relacjonowała „Ukraińska Prawda”.

Istotne jest rozróżnienie dwóch kwestii. Pomoc pracownika prokuratury przy prywatnych sprawach przełożonego nie dowodzi automatycznie łapownictwa. Może jednak stanowić podstawę pytań o konflikt interesów, nieformalne zależności i granice wykorzystywania pracowników instytucji państwowej do prywatnych celów. Odpowiedzi wymagają dokumentów, rozliczeń oraz ustalenia, jakie czynności faktycznie wykonywano i kto za nie płacił.

16 września sąd apelacyjny utrzymał areszt oraz wysokość kaucji. Podczas rozpoznawania sprawy prokuratura antykorupcyjna przedstawiła dodatkowe szacunki dotyczące majątku, który według oskarżenia mógł być legalizowany w latach 2023–2026. Także te kwoty są ustaleniami przedstawionymi przez stronę śledczą, a nie prawomocnym rozstrzygnięciem o przestępczym pochodzeniu majątku.

2025 rok. Wcześniejsza próba podporządkowania NABU i SAP

Konflikt między prokuraturą a organami antykorupcyjnymi nie pojawił się nagle we wrześniu 2026 roku. W lipcu 2025 roku ukraiński parlament uchwalił zmiany prawne, które ograniczały niezależność NABU i SAP oraz zwiększały uprawnienia prokuratora generalnego wobec postępowań antykorupcyjnych.

W oficjalnym stanowisku z 22 lipca 2025 roku NABU i SAP ostrzegały, że proponowane przepisy umożliwią prokuratorowi generalnemu dostęp do spraw biura, wydawanie wiążących poleceń detektywom, zmianę właściwości postępowań i ingerowanie w najważniejsze decyzje procesowe. Po protestach społecznych i krytyce międzynarodowej niezależność instytucji została przywrócona.

Ta historia jest niezbędna do zrozumienia późniejszych wydarzeń. We wrześniu 2026 roku, gdy NABU i SAP badały możliwą korupcję w prokuraturze, jej szef rozpoczął publiczny spór właśnie z kierownictwem tych organów. Pozostaje pytanie, czy chodziło o odrębne sprawy karne, o konflikt instytucjonalny, czy również o polityczną próbę osłabienia organów antykorupcyjnych. Samo następstwo wydarzeń nie pozwala jeszcze rozstrzygnąć motywów.

7 września. Najpierw zapowiedź dalszej pracy, potem dymisja

Po ujawnieniu „Kartaginy” Krawczenko zapewniał, że nie uczestniczył w ochronie nielegalnych call center. Zapowiedział kontrolę departamentów prokuratury i badania poligraficzne pracowników związanych z takimi postępowaniami. Podkreślał także wyniki walki z oszustwami: ponad 1050 przeszukań, około 340 zamkniętych centrów i ponad 5000 stanowisk pracy w ciągu roku.

W jego publicznych wypowiedziach pojawiły się również zapewnienia, że fotografia sejfu wypełnionego pieniędzmi, rozpowszechniana w mediach, nie pochodzi z jego gabinetu ani z siedziby prokuratury. To ważne sprostowanie dotyczące lokalizacji sejfu, ale nie przesądza ono o jego związku ze śledztwem. Już 7 września prokurator SAP Mykoła Karaś podczas posiedzenia sądu potwierdził, że zdjęcie opublikowane przez NABU dotyczy operacji „Kartagina”, jednocześnie zaznaczając, że sejf znajdował się poza siedzibą Biura Prokuratora Generalnego. Stanowisko prokuratora SAP opisał portal Babel.

7 września Krawczenko początkowo deklarował, że nie widzi powodu do dobrowolnego ustąpienia ze stanowiska. Jeszcze tego samego dnia ogłosił jednak, że składa rezygnację. Nie przyznał się do żadnej winy, nazywając swoją decyzję polityczną. Według dziennikarskich relacji zmianę stanowiska poprzedzały rozmowy z przedstawicielami kierownictwa państwa.

To mogło zakończyć kryzys kadrowy. W rzeczywistości był to początek jeszcze poważniejszej fazy konfliktu.

13 września, godzina 23:19. Podejrzenie podpisane tuż przed wyjazdem

Według dokumentów opisanych przez dziennikarza Mychajła Tkacza w „Ukraińskiej Prawdzie” późnym wieczorem 13 września Krawczenko wprowadził do rejestru spraw karnych wpis dotyczący zawiadomienia Semena Krywonosa, dyrektora NABU, o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Była niedziela, godzina 23:19. Następnie, już po północy, Krawczenko złożył oświadczenie o tymczasowej rezygnacji z ochrony państwowej. Około 2:20 przekroczył granicę przez przejście Szeginie–Medyka.

Cała sekwencja trwała około trzech godzin. Nic dziwnego, że dziennikarska rekonstrukcja zatytułowana „Genprokuror 404” stała się jedną z najważniejszych publikacji dotyczących tej sprawy. Pozostawia bowiem pytania o rzeczywisty cel nocnej decyzji, jej przygotowanie oraz moment podjęcia decyzji o wyjeździe. Określenie „podejrzenie podpisane na kolanie” dobrze oddaje medialną ocenę pośpiechu, ale nie jest udokumentowanym opisem fizycznego sposobu podpisania dokumentu.

14 września, będąc już poza Ukrainą, Krawczenko opublikował ponad 30 stron dokumentów oraz materiały wideo przedstawiające zarzuty wobec Krywonosa. Dotyczyły między innymi wydarzeń z lat 2008–2009, związanych z dokumentami dotyczącymi ojcostwa i sprawą podkupywania wyborców, oraz odrębnego wątku gruntowego z 2014 roku, w którym pojawiała się kwota 72 tys. dolarów. Krawczenko utrzymywał, że zebrano wystarczające dowody do przedstawienia zarzutów.

Jednocześnie oskarżył NABU i SAP o nielegalne uzyskanie podczas przeszukań w prokuraturze materiałów śledztw prowadzonych przeciw pracownikom organów antykorupcyjnych. Według jego wersji działania w ramach „Kartaginy” miały służyć między innymi zablokowaniu decyzji procesowych w tych sprawach. Wypowiadał się także o sprawie dotyczącej osoby z otoczenia szefa SAP Ołeksandra Kłymenki. Nie było to jednak równoznaczne z przedstawieniem zarzutów samemu Kłymence. Treść wystąpienia Krawczenki opisała „Ukraińska Prawda”.

Oskarżenie, które prokuratura odwołała tego samego dnia

Dyrektor NABU Semen Krywonos odrzucił publiczne zarzuty i poinformował, że nie doręczono mu oficjalnego dokumentu o podejrzeniu. Podczas konferencji użył określenia „telegramowe podejrzenia”. NABU i SAP uznały działania Krawczenki za kontynuację systemowego ataku na niezależne organy antykorupcyjne.

Jeszcze 14 września po południu w rejestrze pojawiła się informacja o cofnięciu wcześniejszego wpisu dotyczącego podejrzenia. Wieczorem samo Biuro Prokuratora Generalnego oświadczyło, że nie przedstawiono skutecznie zarzutów dyrektorowi NABU w trybie wymaganym przez ukraiński kodeks postępowania karnego. Według stanowiska instytucji brakowało podstaw prawnych, a odpowiednie wpisy w rejestrze zostały anulowane. Stanowisko OGP zostało opublikowane przez „Ukraińską Prawdę”.

Krawczenko zakwestionował tę decyzję. Twierdził, że dokument skierowano prawidłowo za pośrednictwem poczty, a późniejsze usuwanie wpisów stanowi bezprawną ingerencję w postępowanie. Spór ujawnił fundamentalny problem: najwyższy rangą prokurator państwa podjął decyzję procesową przeciw dyrektorowi instytucji prowadzącej śledztwo dotyczące jego urzędu, po czym własna instytucja publicznie zakwestionowała skuteczność tego działania.

Istotny jest także polityczny wymiar wypowiedzi Krawczenki. Były prokurator generalny stwierdził, że wcześniej z podpisaniem podejrzenia powstrzymywała go presja ze strony prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Jeśli takie naciski rzeczywiście miały miejsce, wymagałyby osobnego wyjaśnienia ich podstaw i legalności. Jeśli nie, pozostaje pytanie, dlaczego były szef prokuratury publicznie oskarżył prezydenta o ingerowanie w decyzje procesowe. Sama wypowiedź Krawczenki nie jest jednak dowodem, że do takiej ingerencji doszło.

14–21 września. Dymisja i zniknięcie z Ukrainy

14 września prezydent odsunął Krawczenkę od wykonywania obowiązków prokuratora generalnego, a 15 września Rada Najwyższa Ukrainy wyraziła zgodę na jego zwolnienie 317 głosami. Tego samego dnia prezydent podpisał dekret nr 932/2026, kończący urzędowanie Krawczenki na tym stanowisku.

Wyjazd Krawczenki został oficjalnie przedstawiony jako delegacja służbowa do Francji. Zgodnie z podpisanym przez niego dokumentem miał uczestniczyć w wydarzeniach związanych z pracami Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy dotyczącymi ukraińskich dzieci. Jednak dziennikarze sprawdzili program wydarzenia i nie znaleźli jego nazwiska na liście uczestników dyskusji.

W pierwszych doniesieniach pojawiła się informacja, że Krawczenko przekroczył granicę samochodem służbowym. Później dziennikarze ustalili, że korzystał z prywatnego przewozu premium, samochodem Mercedes-Benz klasy V. OGP potwierdziło, że samochody służbowe prokuratury nie były wykorzystywane do jego wyjazdu w dniach 13–14 września. Sprostowanie pierwotnej informacji i nowe ustalenia opublikowano 22 września.

Delegacja miała zakończyć się 18 września. Krawczenko nie powrócił jednak do wykonywania obowiązków w prokuraturze. Po formalnym zwolnieniu ze stanowiska prokuratora generalnego pozostawał jeszcze prokuratorem OGP. Dopiero 21 września nadesłał wniosek o zwolnienie z organów prokuratury, który został przyjęty. To oznacza, że zakończył służbę również w wymiarze formalnym, nie wracając do pracy po zakończeniu delegacji.

Wiedeń, rejestr meldunkowy i pytanie o azyl

23 września dziennikarz Mychajło Tkacz opublikował kolejne śledztwo. „WienProkuror” oparto między innymi na dokumentach z austriackiego Centralnego Rejestru Meldunkowego (Zentrales Melderegister, ZMR). Według ustaleń „Ukraińskiej Prawdy” Krawczenko i jego żona zarejestrowali miejsce zamieszkania w Wiedniu. Dziennikarze zwrócili także uwagę, że pod wskazaną w dokumentach lokalizacją miał znajdować się adres firmy, a nie zwykłe mieszkanie.

W ukraińskich mediach pojawiły się następnie informacje i spekulacje dotyczące możliwości uzyskania przez Krawczenkę azylu w Austrii. Trzeba jednak rozdzielić trzy różne kwestie: przebywanie w kraju, zarejestrowanie adresu i uzyskanie ochrony międzynarodowej. Dokumenty meldunkowe nie dowodzą złożenia wniosku o azyl ani tym bardziej przyznania statusu uchodźcy. Do 13 października 2026 roku nie uzyskano publicznego, wiarygodnego potwierdzenia, że Austria przyznała Krawczence azyl polityczny.

Nie ustalono też, by sam wyjazd Krawczenki był automatycznie nielegalny. W momencie przekroczenia granicy nie miał on publicznie potwierdzonego statusu podejrzanego w sprawie „Kartagina”. Istnieją jednak poważne pytania dotyczące sposobu wykorzystania delegacji służbowej, rzeczywistego celu podróży oraz niepowrotu po zakończeniu wyznaczonego terminu. W nowym kierownictwie OGP wszczęto w tej sprawie kontrolę służbową.

8 października. Dziennikarze szukają prokuratora, zatrzymuje ich austriacka policja

Kolejny rozdział tej historii rozegrał się już w Austrii. 8 października w Wiedniu zatrzymano Mychajła Tkacza i operatora Jarosława Bondarenkę, pracowników „Ukraińskiej Prawdy”, którzy wykonywali zadanie redakcyjne związane z poszukiwaniem byłego prokuratora generalnego.

Według relacji dziennikarzy działania austriackich służb miały gwałtowny przebieg. Funkcjonariusze wybili szyby samochodu, obaj Ukraińcy zostali obezwładnieni, a Bondarenko doznał obrażeń od odłamków szkła. Zatrzymanie uzasadniano między innymi podejrzeniem szpiegostwa. Podejrzenie to nie znalazło później potwierdzenia. Dziennikarzy zwolniono. Bondarenko opisał swoje doświadczenia w osobistej relacji.

12 października austriacka prokuratura wyjaśniła, że decyzja o interwencji miała wynikać między innymi z relacji świadków dotyczących podejrzanej obserwacji obiektu. Redakcja „Ukraińskiej Prawdy” domaga się wyjaśnienia, kto przekazał te informacje, jak je zweryfikowano oraz czy zastosowane środki były proporcjonalne. Sam fakt, że dziennikarze poszukiwali Krawczenki, nie stanowi dowodu, że miał on jakikolwiek wpływ na decyzję austriackiej policji. Stanowiska stron opisano 12 października.

9 października. Nowe kierownictwo prokuratury rozpoczyna zwolnienia

W tym samym czasie w Ukrainie następowały konsekwencje kadrowe „Kartaginy”. 9 października pełniący obowiązki prokuratora generalnego Anton Kowalski poinformował, że 24 prokuratorów przeszło badania poligraficzne, a wyniki przekazano komisji prowadzącej kontrolę służbową. Z organów prokuratury zwolniono osiem osób wymienianych w kontekście operacji „Kartagina”, z których siedem pracowało bezpośrednio w OGP. Zmieniono również kierownictwo i strukturę kilku jednostek.

Wśród stanowisk objętych zmianami znalazły się funkcje związane z technologiami informacyjnymi i przeciwdziałaniem cyberprzestępczości. O szczegółach poinformowała „Ukraińska Prawda”, powołując się na oświadczenie Kowalskiego. Nie są to jednak prawomocne ustalenia odpowiedzialności karnej poszczególnych osób. Zwolnienia, reorganizacja i badania poligraficzne nie zastępują śledztwa ani procesu sądowego.

Zdjęcie sejfu i miliony dolarów. Kolejna sprawa wymagająca ostrożności

13 października pojawiła się kolejna informacja dotycząca fotografii sejfu wypełnionego pieniędzmi, która wcześniej krążyła w mediach w kontekście „Kartaginy”. Według informacji opublikowanych przez Babel Wyższy Sąd Antykorupcyjny 12 października zdecydował o zabezpieczeniu około 2,7 mln dolarów i 86 tys. euro. Pieniądze miały znajdować się w sejfie widocznym na rozpowszechnianym zdjęciu.

Adwokat osoby, której rodzina miała przechowywać pieniądze, twierdzi jednak, że ich znalezienie było związane z zupełnie innym postępowaniem dotyczącym gruntów i nie miało związku z operacją „Kartagina” ani pracownikami OGP. Babel przedstawił tę wersję 13 października.

Prokurator SAP Mykoła Karaś przedstawił jednak odmienne stanowisko. Potwierdził, że opublikowane zdjęcie sejfu było związane z operacją „Kartagina”, choć sejfu nie znaleziono w siedzibie Biura Prokuratora Generalnego. Oświadczenie prokuratora SAP zostało opublikowane już 7 września. Pochodzenie zabezpieczonych pieniędzy i ich ewentualny związek z oszukańczymi call center pozostają przedmiotem sporu oraz dalszych ustaleń. Sam fakt zabezpieczenia pieniędzy nie przesądza o ich przestępczym pochodzeniu ani o odpowiedzialności konkretnych osób.

A gdzie policja? Pytanie o odpowiedzialność całego systemu

Skandal dotyczący prokuratury nie powinien przesłaniać odpowiedzialności pozostałych instytucji państwa. To policja przyjmuje zawiadomienia od pokrzywdzonych, prowadzi liczne czynności dochodzeniowe, ustala organizatorów przestępstw, identyfikuje rachunki bankowe, zabezpiecza sprzęt i zbiera materiał dowodowy. Prokurator sprawuje nadzór procesowy, ale nie prowadzi całego śledztwa samodzielnie.

Roczny raport Narodowej Policji Ukrainy za 2025 rok zawiera następujące dane dotyczące zarejestrowanych oszustw: 26 595 w 2020 roku, 23 632 w 2021, 31 937 w 2022, 82 085 w 2023, 64 720 w 2024 oraz 48 621 w 2025. To łącznie 277 590 zarejestrowanych przestępstw w sześć lat. Nie wszystkie były oszustwami telefonicznymi lub internetowymi, ale liczby pokazują rozmiar problemu. Według tych samych danych ustalone straty związane z cyberprzestępczością wzrosły z 539,9 mln hrywien w 2024 roku do 766,4 mln w 2025 roku. Źródło: sprawozdanie Narodowej Policji za 2025 rok.

Ważnym elementem tej historii jest wcześniejsza kariera Kropywy w kierownictwie cyberpolicji. Rodzi to pytania o przepływ informacji, mechanizmy kontroli wewnętrznej oraz możliwe relacje pomiędzy śledczymi a prokuratorami. Jeżeli pracownicy prokuratury faktycznie blokowali określone postępowania lub chronili wybrane call center, konieczne jest ustalenie, czy policjanci dokumentowali takie ingerencje, składali skargi i informowali przełożonych.

Jeżeli nie było zgłoszeń o bezprawnym nacisku, pozostaje równie istotne pytanie o skuteczność samych śledztw. Ile postępowań dotyczących call center wszczęto, ile zakończono, ilu organizatorów osądzono i ile środków rzeczywiście odzyskali poszkodowani? Ilu pracowników zlikwidowanych centrów wróciło do tej samej działalności w innych lokalizacjach? Publiczne statystyki policyjne nie dają dziś pełnego, porównywalnego obrazu całej drogi od zgłoszenia przestępstwa do prawomocnego wyroku i zwrotu pieniędzy.

Odpowiedzialność instytucjonalna nie kończy się na jednym prokuratorze. Iwan Wyhiwski, zanim objął stanowisko ministra spraw wewnętrznych w lipcu 2026 roku, kierował Narodową Policją przez trzy lata. Ihor Kłymenko, poprzedni minister, w sierpniu został sekretarzem Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony. Obaj przez lata odpowiadali za funkcjonowanie systemu, który dysponował informacjami o dziesiątkach tysięcy oszustw oraz o dużych, zorganizowanych sieciach przestępczych. To uzasadnia publiczne pytania o wyniki, nadzór i reakcję na ewentualne przypadki korupcyjnego wpływu. Nie jest jednak samo w sobie dowodem ich udziału w nielegalnym procederze.

Co robić, gdy telefonują oszuści?

Cały ten skandal ma bardzo konkretny wymiar dla zwykłego odbiorcy telefonu. Oszust nie musi mówić łamanym językiem ani dzwonić z zagranicznego numeru. Może przedstawić się jako konsultant banku, policjant lub pracownik instytucji państwowej. Może znać imię ofiary, a na ekranie telefonu może wyświetlać się numer podobny do oficjalnego numeru banku. Technika podszywania się pod numer nadawcy, określana jako spoofing, jest jednym z narzędzi wykorzystywanych w takich schematach.

Jeśli rozmówca prosi o kody autoryzacyjne, instalację oprogramowania do zdalnego dostępu, przeniesienie oszczędności na „bezpieczny rachunek” lub podanie danych logowania, należy natychmiast zakończyć rozmowę. Następnie samodzielnie skontaktować się z bankiem. Jeżeli przekazano dane lub wykonano przelew, trzeba niezwłocznie powiadomić bank i zawiadomić policję. W przypadku podejrzanych wiadomości i stron internetowych warto skorzystać również z kanałów zgłoszeniowych CERT Polska. Praktyczne wskazówki i informacje o zgłaszaniu takich zdarzeń znajdują się w poradnikach 4881.pl.

„Kartagina” nie kończy historii. Pokazuje jej prawdziwy problem

Od pierwszych międzynarodowych publikacji OCCRP w 2020 roku do operacji „Kartagina” minęło ponad sześć lat. W tym czasie ujawniono dziesiątki sieci, prowadzono setki przeszukań, zatrzymywano podejrzanych i ogłaszano sukcesy. Jednocześnie kolejne badania pokazywały, że oszukańcze call center nadal mogą być wielką, zorganizowaną branżą. Straty ponosili mieszkańcy Ukrainy, Polski i innych państw europejskich.

NABU i SAP twierdzą teraz, że ujawniły organizację, która miała zarabiać na ochronie części tego rynku. Następstwem śledztwa stały się procesy sądowe, dymisja prokuratora generalnego, konflikt z kierownictwem organów antykorupcyjnych, nocna próba przedstawienia podejrzenia szefowi NABU i wyjazd z kraju. Do tego doszedł skandal z zatrzymaniem dziennikarzy w Austrii oraz zmiany kadrowe w ukraińskiej prokuraturze.

Najważniejszym pytaniem nie pozostaje jednak wyłącznie to, gdzie przebywa dziś Rusłan Krawczenko ani kim dokładnie był „Szef” z nagrań śledczych. Kluczowe jest ustalenie, czy państwowy system zwalczania oszustw potrafił konsekwentnie ścigać organizatorów, czy też jego część mogła być wykorzystywana do ochrony jednych przestępców przed drugimi. Odpowiedzi wymagają konkretnych postępowań, dokumentów, dowodów finansowych oraz prawomocnych wyroków sądowych.

Do czasu zakończenia postępowań wszyscy podejrzani korzystają z domniemania niewinności. Ale domniemanie niewinności nie zwalnia instytucji państwowych z publicznego wyjaśnienia, jak przez lata funkcjonował tak rozległy rynek oszustw, jakie rzeczywiste rezultaty przyniosła walka z nim i kto odpowiada za ewentualne systemowe zaniedbania. To pytanie dotyczy już nie tylko Ukrainy. Dotyczy również zaufania obywateli państw Unii Europejskiej do międzynarodowej współpracy służb, które mają chronić ich pieniądze.

Jeśli zauważysz błąd, zaznacz odpowiedni tekst i naciśnij Ctrl + Enter, aby zgłosić to redaktorowi
#operacja Kartagina #NABU #oszukańcze call center #Rusłan Krawczenko #korupcja w Ukrainie #cyberprzestępczość #Polska.
0,0
Oceń jako pierwszy
Авторизируйтесь, чтобы оценить
Авторизируйтесь, чтобы оценить

Komentarz

Najnowsze publikacje
Najważniejsze wiadomości tygodnia
Zbiórka na wsparcie ukraińskiego wojska
Pomoc dla Ukrainy / „Solidarna Sprava Hromad”
System nawadniania boiska, piłkochwyty i poprawa bezpieczeństwa to główne elementy projektu DI-68 zgłoszonego do Budżetu Obywatelskiego.
Do 8 października można głosować
„Rosja napadła na Ukrainę. Pierwszym państwem, które skapitulowało, były Stany Zjednoczone”. Michael MacKay. Trump znów ogłasza „rozejm”
Rosyjski diesel, amerykańskie ustępstwa
Białorusini w polskiej gospodarce. Co mówią liczby?
Od protestów na Białorusi po tysiące firm w Polsce. Analizujemy zatrudnienie, zarobki, świadczenia i znaczenie migracji dla Lubelszczyzny.
Ogłoszenia