
„Rosja napadła na Ukrainę. Pierwszym państwem, które skapitulowało, były Stany Zjednoczone”. Michael MacKay. Trump znów ogłasza „rozejm”

Donald Trump ogłosił 11 października 2026 roku, że Ukraina i Rosja zgodziły się na natychmiastowy rozejm energetyczny. Zapewnił, że obie strony zaakceptowały porozumienie, i wezwał je, by go nie naruszały. Problem w tym, że prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski dowiedział się o rzekomej umowie z wpisu Trumpa. Moskwa również nie potwierdziła publicznie jej zawarcia. Nie przedstawiono warunków, czasu obowiązywania ani mechanizmu kontroli. Amerykański prezydent po raz kolejny ogłosił zawarcie porozumienia, zanim jego istnienie zostało publicznie potwierdzone przez obie strony.
Zaledwie dzień wcześniej kanadyjski analityk polityczny Michael MacKay opublikował zdanie, które stało się wyrazistą krytyką polityki Waszyngtonu wobec rosyjskiej agresji:
„Rosja napadła na Ukrainę. Pierwszym państwem, które skapitulowało, były Stany Zjednoczone”.
MacKay napisał to 10 października na platformie X. Jego słowa nie były reakcją na najnowsze ogłoszenie Trumpa, które nastąpiło dzień później. Wpis pojawił się dzień po ogłoszeniu przez Trumpa porozumienia z Władimirem Putinem w sprawie rosyjskiego oleju napędowego, które wywołało krytykę w USA i Europie. „Kapitulacja” jest tutaj polityczną metaforą, a nie stwierdzeniem o formalnej kapitulacji Stanów Zjednoczonych. Oryginalny wpis Michaela MacKaya.
Porozumienie z Putinem, rosyjski diesel i presja na Ukrainę
9 października Trump ogłosił porozumienie z Putinem dotyczące zwiększenia dostaw rosyjskiego oleju napędowego na rynki światowe, w tym do USA. Argumentował, że pomoże to obniżyć ceny paliw, które gwałtownie wzrosły w związku z kryzysem na Bliskim Wschodzie. Rosja miała udostępnić ponad 300 tysięcy ton diesla niemal natychmiast, a kolejne dostawy zapowiedziano na następne miesiące.
Nie skończyło się na deklaracjach. Tego samego dnia amerykańskie Ministerstwo Finansów wydało licencję General License 135, zezwalającą na określone transakcje związane ze sprzedażą, transportem i importem rosyjskiego oleju napędowego, także do Stanów Zjednoczonych. Zezwolenie obowiązuje do 7 kwietnia 2027 roku. Nie oznacza to zniesienia wszystkich sankcji wobec Rosji, ale jest konkretnym odstępstwem od dotychczasowych ograniczeń. Dokument można znaleźć na oficjalnej stronie amerykańskiego Ministerstwa Finansów.
Decyzja ma znaczenie wykraczające poza rynek paliw. Dochody z eksportu produktów naftowych są jednym ze źródeł finansowania rosyjskiej gospodarki, która od lat prowadzi wojnę przeciwko Ukrainie. Ukraińskie ataki na rosyjskie rafinerie mają ograniczać możliwości produkcji paliw, obciążać rosyjską logistykę wojskową i zmniejszać wpływy finansowe Moskwy. Złagodzenie ograniczeń w handlu dieslem może działać w przeciwnym kierunku, choć jego rzeczywisty efekt będzie zależał od wielkości dostaw i uzyskanych przez Rosję przychodów.
Zełenski nazwał amerykańsko-rosyjskie porozumienie nieuczciwym. W rozmowie z Axios wskazywał, że ustępstwa sankcyjne mogłyby być przedmiotem negocjacji, gdyby stanowiły element rzeczywistej, wzajemnej umowy o zaprzestaniu ataków na energetykę. Tymczasem Waszyngton podjął decyzję, mimo że nie istniało potwierdzone porozumienie między Ukrainą a Rosją o wzajemnym wstrzymaniu ataków na energetykę.
Dzień później, 10 października, Trump publicznie zażądał od Kijowa wstrzymania uderzeń w rosyjskie rafinerie. Poszedł jeszcze dalej, sugerując Ukraińcom wybór nowego prezydenta, który byłby gotowy zawrzeć porozumienie z Rosją. Powstała sytuacja trudna do pogodzenia z deklarowaną rolą bezstronnego mediatora: administracja USA złagodziła ograniczenia dotyczące rosyjskich paliw, a następnie skierowała presję polityczną na państwo broniące się przed rosyjską inwazją.
To nie pierwszy rozejm ogłoszony przez Trumpa
Historia podobnych deklaracji sięga co najmniej marca 2025 roku. Po rozmowie telefonicznej Trumpa z Putinem Biały Dom poinformował wówczas o porozumieniu dotyczącym wstrzymania ataków na infrastrukturę energetyczną. Putin zaakceptował ograniczoną propozycję, ale odmówił pełnego, 30-dniowego zawieszenia broni. Już w kolejnych godzinach Ukraina informowała o nowych rosyjskich uderzeniach. Strony przedstawiały różne interpretacje zakresu uzgodnień i oskarżały się wzajemnie o ich naruszanie.
14 września 2026 roku Trump ponownie stwierdził, że Ukraina i Rosja zgodziły się zaprzestać ataków na obiekty energetyczne. Kijów nie potwierdził jednak istnienia ostatecznej umowy i podkreślał konieczność uzyskania wiarygodnych gwarancji ze strony Moskwy. Podczas spotkania z dziennikarzami 22 września Zełenski wyjaśnił, że Ukraina jest gotowa powstrzymać uderzenia w rosyjską energetykę, jeśli Rosja przestanie atakować ukraińskie elektrownie, systemy ciepłownicze i wodociągowe.
11 października sytuacja się powtórzyła. Trump ogłosił, że rozejm energetyczny obowiązuje natychmiast, ponieważ obie strony wyraziły zgodę. Zełenski odpowiedział, że wiadomość o takim porozumieniu była dla niego nowością. Jednocześnie potwierdził gotowość Ukrainy do wzajemnego wstrzymania ataków pod warunkiem rzeczywistej zgody Rosji i zapewnienia gwarancji. Brak publicznego potwierdzenia ze strony Moskwy nie dowodzi, że Putin nie wiedział o inicjatywie, ale nie pozwala też uznać amerykańskiej deklaracji za dowód zawarcia umowy.
W każdym z tych przypadków powraca ten sam problem: ogłoszenie polityczne nie zastępuje uzgodnionych zasad. Rozejm wymaga określenia, które obiekty są chronione, od kiedy obowiązuje zakaz ataków, kto kontroluje jego przestrzeganie oraz jakie konsekwencje następują w przypadku naruszenia. Bez tego nawet deklarowana zgoda może pozostać jedynie komunikatem dla opinii publicznej.
Krytyka w USA. Sprzeciwiają się także republikanie
Polityka Trumpa wobec Rosji wywołała sprzeciw w samych Stanach Zjednoczonych. 9 października demokratyczni senatorowie Chuck Schumer, Jeanne Shaheen i Elizabeth Warren wspólnie skrytykowali decyzję o dopuszczeniu rosyjskiego diesla do światowego handlu. Określili ją jako zdradę Ukrainy, europejskich sojuszników oraz amerykańskiego bezpieczeństwa narodowego. Ich zdaniem administracja próbuje ograniczyć skutki wzrostu cen paliw, jednocześnie otwierając Rosji dodatkowe możliwości uzyskiwania dochodów.
Krytyka nie ogranicza się do opozycji. Republikański kongresmen Brian Fitzpatrick, współprzewodniczący Congressional Ukraine Caucus, zapowiedział działania legislacyjne zmierzające do zablokowania rosyjskiego porozumienia paliwowego. Poparcie dla tej inicjatywy zadeklarował także republikanin Don Bacon. To istotne rozróżnienie: decyzje Białego Domu nie są tożsame ze stanowiskiem całego amerykańskiego Kongresu ani wszystkich wyborców Partii Republikańskiej.
Europa chce utrzymać presję na Moskwę
Również w Europie porozumienie paliwowe Trumpa spotkało się z krytycznymi reakcjami. Brytyjski rząd 10 października potwierdził, że zamierza utrzymać surowe sankcje wobec Rosji oraz dalszą pomoc wojskową i finansową dla Ukrainy. Londyn przypomniał, że to Moskwa wielokrotnie odrzucała pełne i częściowe zawieszenia broni, kontynuując ataki na ukraińskich cywilów i infrastrukturę energetyczną. Wielka Brytania nadal popiera wysiłki dyplomatyczne USA, ale uzależnia trwały pokój od realnych działań Rosji.
11 października niemiecki minister spraw zagranicznych Johann Wadephul publicznie poparł Zełenskiego po wypowiedziach Trumpa o potrzebie zmiany ukraińskiego prezydenta. Niemcy zadeklarowały utrzymanie presji sankcyjnej na Rosję. Stanowisko to pokazuje różnicę między gotowością do rozmów pokojowych a zgodą na osłabianie instrumentów nacisku na Moskwę. Nie oznacza jednak, że wszystkie państwa europejskie zajęły identyczne stanowisko wobec amerykańskiej polityki.
Podczas gdy politycy ogłaszają rozejmy, ukraińscy cywile nadal giną
Najbardziej dramatycznym tłem tych sporów pozostaje sytuacja ludności cywilnej. 10 października rosyjski atak na Zaporoże doprowadził do śmierci co najmniej 23 osób, w tym czworga dzieci, według danych przekazanych następnego dnia przez władze Ukrainy. W tym samym czasie trwały kolejne rozmowy o ograniczeniu uderzeń i handlu rosyjskim paliwem.
Skalę problemu pokazują także dane ONZ. Według raportu Monitorującej Misji ONZ ds. Praw Człowieka w Ukrainie od stycznia do sierpnia 2026 roku zginęło co najmniej 2222 cywilów, a 13 058 zostało rannych. Łączna liczba ofiar była o 55 procent większa niż w analogicznym okresie 2025 roku. Są to zweryfikowane ofiary rosyjskiej wojny i działań zbrojnych, a nie statystyka skutków konkretnych decyzji Trumpa. Nie można automatycznie przypisywać tych tragedii amerykańskiej polityce. Można natomiast stwierdzić, że kolejne deklaracje o rozejmie nie przyniosły dotychczas trwałego zakończenia ataków na ludność cywilną.
To właśnie na tym tle należy odczytywać słowa Michaela MacKaya o „kapitulacji” USA. Są one ostrą oceną polityczną, z którą można polemizować, ale odnoszą się do konkretnych wydarzeń: złagodzenia części sankcji wobec Rosji, nacisków na Ukrainę i wielokrotnych ogłoszeń porozumień, których realizacja pozostaje niepewna.
Rozejm energetyczny mógłby przynieść Ukrainie realną ulgę, szczególnie przed zimą. Aby jednak chronił elektrownie, sieci ciepłownicze i miliony ludzi, musi być czymś więcej niż wpisem amerykańskiego prezydenta w mediach społecznościowych. Decydujące będą rzeczywiste zobowiązania Rosji, jasne warunki porozumienia i ich przestrzeganie. Dopóki tego brakuje, dyplomatyczne zapowiedzi nie mogą zastąpić bezpieczeństwa ukraińskich cywilów.
Komentarz